Miasto Transport

Komunikacja miejska we Wrocławiu – co można jeszcze poprawić

Niedawno Rafał Dutkiewicz ogłosił, że na Nowy Dwór pojedzie tramwaj, zamiast wcześniej planowanego metrobusa. Decyzja słuszna, bo miasto powinno stawiać właśnie na transport szynowy. Pomimo tej decyzji, jedna linia tramwajowa to dziś za mało by nadgonić braki w transporcie miejskim i mówić o poprawie w komunikacji. Co od razu można byłoby  zrobić, aby sprawniej przemieszczać się po mieście?

Fragment schematy komunikacji miejskiej

Na początku trzeba określić jak dzisiaj podróżuje się po Wrocławiu. Można powiedzieć, że komunikacja miejska jaka jest, każdy widzi. Autobusy i tramwaje jeżdżą niepunktualnie, nie mówiąc już o sytuacjach gdy wręcz nie pojawiają się w ogóle. Dodatkowo w godzinach szczytu są przeładowane pasażerami i podróż nie należy do komfortowych. Nie jest to więc ani pewny, ani wygodny środek transportu, którym właśnie powinien być. Zwłaszcza, aby zachęcać do przesiadki z wygodnych samochodów prywatnych.

Pora na zmiany

Jednak, aby nie być całkowicie krytycznym, warto dostrzec także pozytywne zmiany we wrocławskiej MPK. Po mieście jeździ co raz więcej nowych autobusów i tramwajów, co należy dostrzec. Oby było ich jak najwięcej, choć wiadomym jest, że nie da się wymienić całego taboru z dnia na dzień ze względów finansowych.

Tak samo jest z nowymi liniami tramwajowymi, które powinny być traktowane w sposób priorytetowy. Bo zapewnienie odpowiedniego transportu po mieście, a nie organizacja imprez powinna być ważniejszym punktem w działalności miasta. Zostawmy jednak póki co duże inwestycje w infrastrukturę czy nowe pojazdy. Jest bowiem także wiele elementów, które można poprawić znacznie mniejszymi kosztami. Co ważne, takie mniejsze zmiany mogą być rewolucyjne dla realizacji usług transportu i ich odbioru wśród podróżnych. Z

Transport godny zaufania i podróż w sposób intuicyjny?

Warto zauważyć, że oczekiwane zmiany w MPK są oczekiwaniami…normalności. Czym taka normalność w komunikacji miejskiej powinna się cechować? Po prostu punktualnością odjazdów i intuicyjnością w podróżowaniu. Aby to osiągnąć można rozważyć zmiany  w czterech prostych polach, którymi powinno zająć się wrocławskie MPK.

1. Wprowadzić węzły przesiadkowe z prawdziwego zdarzenia. Takie węzły nie mogą być rozumiane tak jak dzisiaj, że są to po prostu duże skrzyżowania, gdzie akurat spotyka się wiele przypadkowych linii komunikacyjnych. Należy wyznaczyć kluczowe punkty przesiadkowe, które powinny mieć między sobą połączenia i z których dostaniemy się w miejsce docelowe. Tak by mieć pewność, że z punktu A, dostanę się do punktów B,C,D itd. Po prostu aby poruszanie się po mieście było intuicyjne i logiczne.

2. Zmiana organizacji przystanków. Układ przystanków w mieście wydaje się być chaotyczny. Należy to zmienić i jeśli tylko jest możliwe to przystanki powinny być umiejscowione analogicznie we wszystkich skrzyżowaniach, czyli np. łączone przystanki tramwajowe i autobusowe, ustalenie umiejscowienia przystanków w zależności od kierunku jazdy (np po drugiej stronie skrzyżowania, w stronę w którą chcemy jechać).

Problem jest także gdy, chodzi o przystanki w obrębie jednego miejsca. Skrajnym przypadkiem może być choćby tutaj przystanek o nazwie “Galeria Dominkańska”, który jest aż z 7 lokacjach, w różnych miejscach skrzyżowania i pl. Dominikańskiego! Jeżdżąc na co dzień jedną linię, wiemy skąd odjeżdża, ale co w sytuacji gdy potrzebujemy odnaleźć inną? Nieraz trzeba szukać z którego przystanku odjeżdża autobus, którego potrzebujemy bo nie jest to intuicyjne. Czy nie da się tego tak zaprojektować, aby były to 4 przystanki, po jednym w każdym kierunku jazdy ze skrzyżowania jak wskazywałaby na to logika? Podobnie jest z pl. Grunwaldzkim, gdzie wydawałoby się wszystkie pojazdy powinny ruszać z peronów na rondzie Reagana, a tak nie jest.

3. Autobusy (nie)pośpieszne. Bo pośpieszne raczej już tylko z nazwy, ze względu na to, że podróż nimi niewiele różni się od zwykłych linii. Pora sprawić, aby takie linie były naprawdę pośpieszne linie. Wiązać się to będzie niestety z ograniczeniem liczby przystanków, na których autobus się zatrzyma, ale przecież o to chodzi w liniach pośpiesznych i za to płaci się droższy bilet. Taki autobus powinien zatrzymywać się jedynie w kluczowych punktach, np. na wspomnianych węzłach przesiadkowych i przy ważnych dla mieszkańców lokalizacjach. Trzeba też zlikwidować paradoks, gdzie autobus nazywany pośpieszny zatrzymuje się na kilku przystankach obok siebie, a omija przy tym miejsce, na którym akurat powinien się zatrzymać. Tak ma np. linia D, która zatrzymuje się na kilku mniejszych przystankach pod rząd, a omija przystanek przy CH Korona.

4. Punktualność i zaufanie do kursów. Jest to chyba najważniejsza i najbardziej odczuwalny element komunikacji miejskiej. Trzeba na nowo stworzyć rozkłady jazdy i określić zasady jego tworzenia. Można przejść na rozkład opisujący co ile minut powinien być autobus, albo jasno określić widełki, w których autobus musi być na przystanku (np. +/- 2 minuty). Dzisiejszy rozkład to niestety często loteria, czy autobus przyjedzie czy też nie.

Dodatkowo powinno pojawić się pytanie, czy urzędnicy odpowiedzialni za rozkład jazdy naprawdę są przekonani, że dobrze wywiązują się z swoich obowiązków? A może sami mają świadomość tego, że rozkłady są „naciągane”, ale mają polecenie by układać go tak, by więcej kursów się zmieściło? Jakikolwiek jest powód obecnej sytuacji, tak być dłużej nie może. Każdy z nas ma świadomość, że są korki w mieście i że nie zawsze autobus będzie punktualnie co do sekundy. Należałoby więc stworzyć realny rozkłady jazdy, nawet kosztem mniejszej ilości kursów. Bo inaczej jest to zwykłe oszukiwanie ludzi, którzy wychodzą na kurs, który np. nie wyjechał nawet z zajezdni, albo autobus stoi jeszcze w korku.

Wsparcie dla kierowców i motorniczych

Istotną kwestią jest także zmiana podejścia do tych, którzy najbardziej odczuwają niechęć do usług MPK, czyli kierowców i motorniczych. Oni najbardziej odczuwają patologię w miejskiej spółce komunikacyjnej, bo jako jedynie mają kontakt na co dzień z pasażerami. W przeciwieństwie do urzędników akceptujących rozkład, którzy nie mają styczności z podróżującymi wrocławianami.

Dlatego też warto zaapelować do wszystkich pasażerów, aby nie wylewali złości za niepunktualność kursów na kierowców i motorniczych. To nie ich wina, że rozkład jazdy jest tak skonstruowany, że trudnością i wyzwaniem jest dojazd na czas. Tak samo bądźmy bardziej wyrozumiali w sytuacji, kiedy kolejny kurs odjeżdża trochę później. Ponadto pamiętajmy, że kierowca to nie robot, a pracownik, którzy potrzebują paru minut na odpoczynek, posiłek czy skorzystanie z toalety. Zwykłemu pracownikowi biurowemu, pracującemu przy komputerze przysługuje 5 minut przerwy na każdą godzinę pracy przy monitorze. Kierowcy nie mają tego przywileju bo wiąże ich napięty rozkład jazdy. I pamiętajmy, że pomimo tego, iż kierowcy i motorniczy są w zasadzie jedynymi pracownikami MPK, z którymi mamy kontakt na co dzień, to nie oni są winni błędów w działalności MPK.

Komunikacja miejska we Wrocławiu – co można jeszcze poprawić
3.67 na podstawie 9 głosów

O Autorze

Miłosz Mazgaj

Miłosz Mazgaj

Menadżer administracji publicznej oraz specjalista ds. marketingu i relacji publicznych. Absolwent wydziału Nauk Ekonomicznych na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu oraz wydziału Zarządzania i Marketingu na Wyższej Szkole Zarządzania i Bankowości w Krakowie.

Działając dla Wrocławia doradzał w kwestii polityki miejskiej politycznym środowiskom liberalnym i lewicowym. Obecnie społecznik działającej na rzecz poprawy jakości życia mieszkańców Wrocławia.

Zainteresowany zwiększaniem efektywności funkcjonowania miasta jako całości i jego poszczególnych elementów, w tym w szczególności życia codziennego mieszkańców.