Miasto Rozwój Sport

Operator wrocławskiego Stadionu Miejskiego pilnie poszukiwany

23792.big

Prezydent Rafał Dutkiewicz poinformował, że Wrocławskie Konsorcjum Sportowe złożyło miastu ofertę kupna posiadanych przez siebie 51% akcji piłkarskiego Śląska. Nie mam wątpliwości, że zwiastuje to pogłębienie paranoicznej sytuacji w kwestii zarządzania klubem, który przez ostatnią dekadę uszczuplił kieszenie wrocławskich podatników o grubo ponad 100 milionów złotych.

Rozstanie z Wrocławskim Konsorcjum Sportowym oznacza najprawdopodobniej, że lada chwila całościowy pakiet akcji klubu trafi z powrotem w ręce miasta, bo potencjalnych nabywców na horyzoncie nie widać.

Ta pasjonująca saga ma swój początek w 2008 roku, a jej scenariusza i przede wszystkim natężenia absurdu nie powstydziłby się sam Quentin Tarantino.

Luty 2008. Magistrat osiąga wstępne porozumienie ze Zbigniewem Drzymałą, wieloletnim mecenasem polskiego futbolu, w sprawie sprzedaży większościowego pakietu akcji.

Czerwiec 2008. Miasto nagle zrywa dopięte na ostatni guzik ustalenia z Drzymałą. – To moja decyzja, wszystko biorę na siebie – oświadcza Rafał Dutkiewicz. W międzyczasie Śląsk awansuje do ekstraklasy i koszty utrzymania klubu znacząco wzrastają.

Kwiecień 2009. 51% udziałów w Śląsku przejmuje Zygmunt Solorz-Żak. Jego pomysł to finansowanie za pomocą galerii handlowej, która ma stanąć w sąsiedztwie budowanego na Euro 2012 Stadionu Miejskiego na Maślicach.

Maj 2012. Śląsk zostaje mistrzem Polski. Koszty utrzymania klubu są ogromne, jego roczny budżet sięga 30 milionów złotych. W lecie spółka traci płynność finansową, bo Solorz-Żak jest coraz mniej hojny, a zadłużenie Śląska wynosi już kilkadziesiąt milionów złotych.

Październik 2013. Miasto staje się całościowym udziałowcem klubu, a do kieszeni Solorza-Żaka trafia 27 milionów złotych. Tylko 1/3 tej sumy to cena akcji. Całą resztę stanowi rekompensata za prace budowlane na terenach, gdzie z przyczyn naturalnych nie udało się wybudować galerii.

Początek 2014 roku. Ekipa Rafała Dutkiewicza znajduje nowego inwestora. 51% udziałów trafia w ręce Wrocławskiego Konsorcjum Sportowego, które tworzy trzech biznesmenów – Stanisław Han (Hasco-Lek), Marek Nowara (Inter-System) i Marek Holanowski (Supra Invest).

Grudzień 2015. Rafał Dutkiewicz ogłasza, że jest bliski ponownego porozumienia z Konsorcjum, które miałoby przejąć już aż 95% akcji Śląska.

Kwiecień 2016. Okazuje się, że Konsorcjum ma zamiar wycofać się z wrocławskiej piłki. Z finansowego punktu widzenia nie zmieni to wiele – przez 2,5 roku właściciele wyłożyli na Śląsk… łącznie niecałe 4 miliony złotych (całą resztę pokrywało miasto).

Prezydent Dutkiewicz i jego ekipa znaleźli się w patowej sytuacji. Jeszcze rok temu o kupnie Śląska myśleli Grzegorz Ślak i Andrzej Kuchar (wieloletni właściciel Lechii Gdańsk), ale w tej chwili nic nie wskazuje na to, aby akcje Wrocławskiego Konsorcjum Sportowego miały trafić w ręce inne niż publiczne. Wygląda na to, że miasto przestało być postrzegane jako wiarygodny partner biznesowy w sprawie Śląska. Doprowadziły do tego lata nieodpowiedzialnych, kompromitujących decyzji magistratu.

Nie potrafię zrozumieć, dlaczego Rafał Dutkiewicz tak skonstruował umowę z Konsorcjum, że jego udziałowcy bezkarnie uchylali się od łożenia na klub. Z kolei kiedy po raz pierwszy od bardzo dawna Śląskiem zainteresowali się poważni ludzie biznesu, panowie Han, Nowara i Holanowski bez kłopotu zablokowali transakcję…

Jest dla mnie oczywiste, że Śląsk wciąż jest zarządzany nieudolnie. To prawda, że wkład podatników w funkcjonowanie klubu sukcesywnie się zmniejsza (od 14 mln zł w 2014 do 3 mln zł w 2016), ale idzie to w parze z coraz gorszymi wynikami sportowymi. Piłkarzom grozi dziś spadek z ekstraklasy, co oznaczałoby ogromny kryzys frekwencji na trybunach (a już dziś 42-tysięczny Stadion Miejski zapełnia się w zaledwie 20%…). W ten sposób obiekt, przy którego budowie według NIK wydano o 300 milionów złotych za dużo, będzie przynosił miastu jeszcze większe straty niż obecnie (3 miliony złotych w roku 2015).

Obraz nędzy i rozpaczy dopełnia fakt, iż miastu do dziś (od jesieni 2011) nie udało się znaleźć operatora Stadionu Miejskiego, a już ponad rok trwają poszukiwania nowego sponsora strategicznego dla Śląska. Na początku bieżącego sezonu na meczach Śląska wokół boiska przestały pojawiać się bandy reklamowe, bo zwyczajnie nie było czego na nich wyświetlać.

Pozostawienie klubu na pastwę losu byłoby dla władz wizerunkowym strzałem w stopę. Bez wsparcia ze strony miasta Śląsk nie otrzyma bowiem licencji na grę w ekstraklasie i w obliczu niewypłacalności czekałaby go degradacja na piąty szczebel rozgrywek. Tego Rafałowi Dutkiewiczowi nie darują nigdy kibice, a jak powszechnie wiadomo – PR to jedyny punkt honoru prezydenta.

Po odkupieniu Śląska od Wrocławskiego Konsorcjum Sportowego należy powołać nowy zarząd, który otrzyma ultimatum, iż w ciągu roku ma za zadanie znaleźć sponsora strategicznego i znacząco zmniejszyć koszty finansowania klubu (obecnie piąty co do wysokości budżet w polskiej lidze) – tak, aby miasto nie musiało dokładać do niego ani złotówki. Przewartościowaniu ulec musi również stosunek cena-jakość, gdyż osobliwą sytuacją jest, gdy zespół o takich możliwościach finansowych zajmuje w tabeli ekstraklasy trzynaste miejsce i rozpaczliwie bije się o utrzymanie. Jeśli poprawią się wyniki sportowe, a Śląsk nareszcie zakończy fatalne dla wizerunku odżywianie się środkami publicznymi, zapewne wzrośnie frekwencja na trybunach.

Skandaliczne postępowanie miasta w sprawie Śląska jest smutnym symbolem rządów ekipy Rafała Dutkiewicza i Platformy Obywatelskiej we Wrocławiu. Każdym czynem i każdą decyzją magistrat udowadnia brak profesjonalizmu, krótkowzroczność i lekceważenie dla mieszkańców. Nie możemy pozwolić sobie na to, by w tak szybkim tempie oddalać się od idei społeczeństwa obywatelskiego.

Operator wrocławskiego Stadionu Miejskiego pilnie poszukiwany
3.27 na podstawie 15 głosów

O Autorze

Joanna Augustynowska

Joanna Augustynowska

Joanna Augustynowska - Ekonomistka, Specjalistka z zakresu prawa pracy. Przez lata zdobywała doświadczenie w obszarze HR oraz zarządzania i organizacji pracy, współpracując z największymi wrocławskimi firmami. Wykładowca w Wyższej Uczelni. Samodzielny samorządowiec odpowiedzialny za współpracę z zagranicą.

Aktualnie jest właścicielką popularnego we Wrocławiu serwisu społecznościowego o budownictwie i nieruchomościach.

Zajmuje się również doradztwem w zakresie zarządzania MSP oraz obsługą zagranicznych Inwestorów.

Na co dzień pomaga bezrobotnym, pracownikom i przedsiębiorcom w ich relacjach z urzędami. Jej obszar zainteresowań obejmuje głównie polityka społeczna.

Prywatnie - Mężatka i Mama dwóch cudownych Urwisów.