Miasto Rozwój

Wrocław – „najpartycypantniejszy” z partycypacyjnych

wyspaslodowa

Co oznacza tytuł? Nic. Semantyczna wariacja na temat słowa partycypacja. Koszmarnego, moim zdaniem, bo trudnego, skopiowanego z języka angielskiego i dla wielu nic niemówiącego określenia na współuczestniczenie mieszkańców w zarządzaniu miastem. Bo tym w gruncie rzeczy powinna być właśnie partycypacja – współuczestniczeniem mieszkańców w zarządzaniu Wrocławiem. Czy to jest coś całkiem nowego? Nie do końca. Raz na cztery lata, wybierając prezydenta miasta czy radnych miejskich lub osiedlowych, również współuczestniczymy w zarządzaniu miastem. Ale od kilku lat mieszkańcy Polski chcą robić to częściej. Stąd wzięły się ruchy miejskie, popularność budżetów obywatelskich, konsultacji, dyskusji publicznych czy referendów.

Kłopot w tym, że współuczestniczenie ma sens wtedy, gdy w procesie bierze udział możliwie wiele osób. W innym przypadku będziemy mieli do czynienia z sytuacją, gdy decyzyjność radnych zastąpimy decyzyjnością grup mniej lub bardziej formalnych, uważających się za ekspertów w danej dziedzinie. Czy to jest nowa jakość, do której dążymy? Chyba nie. Jak zatem zwiększyć uczestnictwo mieszkańców? Przez działanie.

Biuro ds. Partycypacji Społecznej zostało powołane przez Prezydenta Wrocławia na początku czerwca 2015 r. Nasz kilkumiesięczny bagaż doświadczeń to m.in.: Planning for Real (w ramach Laboratoriów Obywatelskich); analizy SWOT (w ramach konsultacji w sprawie kamienicy nr 7 na Wyspie Słodowej); budżet partycypacyjny (czyli Wrocławski Budżet Obywatelski); dwa zakończone procesy konsultacji i kilka kolejnych trwających lub planowanych na najbliższe miesiące. Nie piszę tego, aby się chwalić. Raczej zależy mi na pokazaniu, że kierunek na obywatelski Wrocław nie jest chwilowy, przypadkowy czy, jak wydaje się sugerują niektórzy, odkładany w czasie. Ale jest to proces. Długi proces.

Chcemy zatem współuczestniczenia mieszkańców? Jak rozumiem, jest to postulat, z którym zgadzają się wszyscy – prezydent, aktywiści i zapewne reszta mieszkańców Wrocławia. Choć osobiście odnoszę wrażenie, że ci ostatni jeszcze o tym nie wiedzą.

Proponuję, abyśmy zaczęli od dwóch rzeczy: zmiany uchwały dotyczącej konsultacji ogólnomiejskich – czyli zmiany prawnej będącej podstawą do dalszych rozmów z mieszkańcami. I to jest zadanie dla prezydenta i radnych. Druga rzecz to stworzenie katalogu dobrych praktyk dotyczących konsultacji/rozmowy. To w nim powinien znaleźć się zbiór zasad określających sposób i formy rozmów o mieście. I dobrze byłoby, aby w tworzenie takiego katalogu zaangażowało się jak najwięcej wrocławian. Te dwa elementy powinny stać się dla nas drogowskazem zmian.

Wrocław nie stanie się bardziej obywatelski bez naszego wspólnego zaangażowania w długi, nowatorski i skomplikowany proces, który musimy sami wymyślić, a potem stanowczo realizować we Wrocławiu. konsultacje@um.wroc.pl – to adres, pod którym czekamy na pomysły „dobrych praktyk konsultacji”. Proces ich zbierania skończymy na koniec września i wtedy to, co zgromadzimy, przedstawimy do dalszej dyskusji. Skoro Wrocław ma oddychać obywatelskością i współuczestniczyć, to chyba warto włączyć się w taką pracę.

 

Wrocław – „najpartycypantniejszy” z partycypacyjnych
4.35 na podstawie 20 głosów

O Autorze

Bartłomiej Świerczewski

Bartłomiej Świerczewski

Od 14 lat pracuje w Urzędzie Miejskim Wrocławia, od sześciu lat zajmuje się partycypacją i kwestiami związanymi ze społeczeństwem obywatelskim. W 2013 r. przeprowadziłem pilotaż Wrocławskiego Budżetu Obywatelskiego i tym projektem zajmuje się do dzisiaj. Ojciec trójki dzieci, hobbystycznie uprawiam turystykę wysokogórską, z wykształcenia doktor nauk historycznych Uniwersytetu Wrocławskiego.