Miasto Rozwój Transport

Pierwszy rozdział wrocławskiego referendum

rynek3

W najbliższą niedzielę odbędzie się pierwsze w historii Wrocławia referendum lokalne. Wrocławianie wypowiedzą się na temat czterech kwestii. Jednym z kluczowych kierunków, w jakich w najbliższych latach powinno zmierzać ułożenie relacji między obywatelami i władzą samorządową, jest – zdaniem nie tylko prezydenta Wrocławia i opozycyjnych mu ruchów, ale też wielu innych środowisk w całym kraju – szeroko pojęta stymulacja do partycypacji w zarządzaniu miastem. Tak czytamy intencje Ratusza. A w całej dyskusji wokół dwóch lokalnych referendów (jednego raczej niedoszłego) motywy polityczne  – u polityków – szczególnie nas nie dziwią.

„Czy jesteś za ochroną historycznego centrum Wrocławia poprzez stopniowe ograniczanie ruchu samochodowego w centrum, czyli na obszarze parku kulturowego „Stare Miasto”?”

Pytanie dotyczy najstarszej, najbardziej reprezentatywnej i ważnej, z punktu widzenia dziedzictwa historycznego, części Wrocławia. Jeżeli wrocławianie odpowiedzą TAK, będzie to oznaczało między innymi stopniowe ograniczanie swobody poruszania się samochodami na tym terenie, eliminację miejsc postojowych w okolicy rynku, dopuszczanie do ruchu tylko pojazdów ekologicznych oraz preferencyjne traktowanie pieszych, rowerzystów oraz pojazdów komunikacji publicznej. Grupami najmocniej „lobbującymi” za tego typu rozwiązaniami są środowiska ruchów miejskich oraz właśnie piesi i kierowcy jednośladów.

Motywacja do stawiania tej kwestii na wokandzie jest w dużej części uzasadniona. Można powiedzieć, że Wrocław – w wyniku dekady szybkiego rozwoju gospodarczego – stał się miastem kierowców indywidualnych. Po stolicy Dolnego Śląska jeździ dziś dziennie około pół miliona samochodów. Do miasta wjeżdża też pięć razy więcej aut niż w 2005 roku. Ponad połowa zarejestrowanych pojazdów ma przynajmniej 12 lat, a wszystkie samochody odpowiadają za 24% zanieczyszczeń miejskiego powietrza. Ścisłe centrum miasta jest mocno zakorkowane. Naturalnie można się zatem skłaniać ku odpowiedzi na TAK – naszym zdaniem jednak jedynie pod warunkiem ograniczenia twardych instrumentów (takich, jak chociażby likwidowanie miejsc parkingowych dla samochodów i zakaz wjazdu na omawiany teren pojazdów kilkunastoletnich) do niezbędnego minimum i wymuszania zmiany wzorców mobilności w sposób możliwie delikatny (jak najmniej zakazujący) – na przykład poprzez zdecydowanie priorytetowe potraktowanie rozwoju transportu publicznego (tak, by stał się konkurencyjny dla samochodów) z jego uprzywilejowaniem włącznie oraz postawienie na budowę centrów Park&Ride na obrzeżach miasta.

„Czy jesteś za tym, aby w przyszłości we Wrocławiu powstało metro?”

To pytanie słusznie budzi największe emocje. Opozycja – w zależności od tego, jak bardzo zdystansowana jest od Prezydenta Dutkiewicza i jego współpracowników – zarzuca mu bądź kompletne myślenie życzeniowe i przekonuje, że na inwestycję tego typu Wrocław stać będzie chyba dopiero w XXII wieku, bądź to źle ocenia zadawanie tego typu pytania na etapie, w którym o budowie metra da się powiedzieć bardzo mało. Magistrat natomiast, powołując się na proces budowy Autostradowej Obwodnicy Wrocławia (wtedy, gdy zapadały wiążące decyzje, dokładny kształt inwestycji również nie był zdefiniowany), estymacje związane z wysokością budżetu miasta w okolicach 2030 roku oraz przewidywania dotyczące uzyskania sporej dotacji ze środków unijnych i budżetu państwa, o metrze sugeruje myśleć w kategoriach strategicznych rozważań o rozwoju Wrocławia.

Mocne postawienie na rozwój transportu publicznego powinno być fundamentem rozwoju miasta w najbliższych latach. Tak postawiona teza nie budzi zastrzeżeń. Metro to natomiast system całkowicie bezkolizyjny i niezawodny (niezależny chociażby od warunków pogodowych). Z pewnością – gdyby inwestycję tę zrealizować zgodnie z długoletnimi założeniami magistratu – rozwiązałaby wiele problemów komunikacyjnych Wrocławia. Odpowiedź na to pytanie musi jednak być poprzedzona rozstrzygnięciem kilku innych, kluczowych z punktu widzenia wrocławskiego transportu publicznego kwestii:

  • Czy za kilkanaście lat stać nas będzie na utrzymanie metra (bardzo optymistycznie zakładając, że budowę sfinansujemy w olbrzymiej większości ze środków zewnętrznych)?
  • Czy na budowie metra rzeczywiście nie ucierpi transport „konwencjonalny” – tramwaje i autobusy?
  • Czy na dzień dzisiejszy inwestycją zdecydowanie bardziej uzasadnioną i nieporównywalnie tańszą nie byłaby rozbudowa istniejących „zrębów” Kolei Aglomeracyjnej, w skład której weszłaby zintegrowana z transportem regionalnym Kolej Miejską („projekt” Kolej Aglomeracyjna to w ogóle temat na osobną dyskusję)?
  • Czy budowa metra będzie społecznie użyteczna – w tym sensie, że będzie z niego mogła korzystać zdecydowana większość wrocławian (przy budowie na przykład tylko jednej nitki ciężko to sobie wyobrazić)?
  • Jaką część tak zwanego metra będą obejmowały linie prowadzone pod ziemią (to kluczowa kwestia dla kosztów inwestycji i jej późniejszej eksploatacji)?
  • Czy metro będzie funkcjonalnym środkiem komunikacji w mieście o takim „rozproszeniu” ludności i jej ilości?
  • Czy metro rozwiąże podstawowe problemy komunikacyjne Wrocławia (chociażby bardzo dużą ilość osób, które nie mieszkają w mieście, a przyjeżdżają do niego jedynie do pracy)?

„Czy jesteś za tym, aby w przyszłości Wrocław ubiegał się o organizację imprez kulturalnych i sportowych o znaczeniu międzynarodowym, takich jak Europejska Stolica Kultury 2016 i World Games 2017?”

To pytanie również spowodowane jest zmianą priorytetów w działaniach Ratusza i okolicznościami, w jakich odbywały się zeszłoroczne wybory samorządowe. Jeszcze kilka lat temu wrocławianie w badaniach opinii publicznej wyraźnie sugerowali, że chcą organizacji tego typu przedsięwzięć w ich mieście. Skutkiem tego było EURO2012, ESK2016 i Igrzyska World Games. Paradygmat dużych inwestycji jednak w międzyczasie uległ osłabieniu, czego dowodem było chociażby odrzucenie pomysłu organizacji ZIO w Krakowie przez mieszkańców tego miasta, czy wiele inicjatyw oddolnych na poziomie samorządu w postaci na przykład kreujących politykę „mniejszego kalibru” Budżetów Obywatelskich.

Perspektywa kończących się środków unijnych musi skorygować działania magistratu. Z pewnością powinny one pójść w kierunku bardziej zrównoważonego rozwoju Wrocławia. Czy aby na pewno powinniśmy jednak rezygnować z organizacji wyżej wymienionych przedsięwzięć i wydarzeń? Uważamy, że nie.

Dlaczego? W całej Europie ciągle rywalizuje się właśnie o organizację tego typu, średniego kalibru przedsięwzięć (odchodzi się raczej od imprez globalnych, angażujących miliardy, a nie miliony). Wygrane przez Wrocław współzawodnictwo o tytuł ESK było tego najlepszym dowodem. Oczywiście – ciężko szukać wymiernych, namacalnych pozytywnych skutków tego typu starań, takich jak wizerunek miasta i budowanie tożsamości wrocławian. Liczbę odwiedzających Wrocław turystów i inwestycji realizowanych przy ich okazji łatwo jednak zmierzyć. W czasie trwania piłkarskich mistrzostw Europy Wrocław odwiedziło ponad 300 tysięcy gości, a ruch turystyczny wzrósł po tej imprezie o blisko 10%. Osoby bezpośrednio partycypujące w negocjacjach dotyczących chociażby budowy Autostradowej Obwodnicy Wrocławia jasno wskazują, że bez EURO2012, co prawda, zrealizowalibyśmy tę inwestycję, ale być może jeszcze dziś dyskutowalibyśmy o jej dokładnym kształcie. Rezygnując z organizacji tego typu przedsięwzięć, możemy – przez przypadek – skazać się na grę w finansowej drugiej lidze.

Zasadność organizacji tego typu wydarzeń z pewnością powinna być jednak każdorazowo poddana szerszym konsultacjom społecznym.

 „Czy jesteś za zwiększeniem nakładów na rewitalizację kamienic oraz wnętrz międzyblokowych i podwórek?”

Wrocław w ostatnich latach bardzo szybko się rozwijał. Pewne części miasta, w oczywisty sposób, były w pewnym sensie zdeprywowane. Ich rewitalizacja w najbliższym czasie będzie warunkiem sine qua non tego, co rozumiemy poprzez politykę zrównoważonego rozwoju i położenia akcentu na sprawy lokalne. Dużo pieniędzy zostało już przeznaczonych na rewitalizację – nie tylko w sensie renowacyjnym, ale także społecznym. Wiele osiedli, takich jak Nadodrze, zmieniło swoje oblicze (zdajemy sobie sprawę z tego, że wiele kamienic jest tam wciąż w bardzo złym stanie). Koszty tego typu działań wydają się nie mieć górnej granicy, dlatego – odpowiadając na to pytanie – jak najbardziej warto powiedzieć TAK, mając jednak na względzie, że wzrost tego typu wydatków o 100% to 15 milionów złotych, które gdzieś w budżecie trzeba będzie znaleźć. Za tą kwotę w ciągu roku rewitalizowanych będzie kilkadziesiąt podwórek i wnętrz międzyblokowych, a także przeprowadzane będą dodatkowo prace restauratorsko-konserwatorskie na kilku kamienicach.

 

Autorami tekstu są Michał Tkaczyszyn i Maciej Klóska

Pierwszy rozdział wrocławskiego referendum
2.35 na podstawie 51 głosów

O Autorze

Stowarzyszenie Młody Dolny Śląsk

Stowarzyszenie Młody Dolny Śląsk

Stowarzyszenie Młody Dolny Śląsk powstało w listopadzie 2013 roku z inicjatywy młodych ludzi, chcących aktywnie uczestniczyć w społecznym i politycznym życiu Wrocławia oraz województwa dolnośląskiego. W tym czasie organizowaliśmy debaty, spotkania, konferencje, akcje społeczne i charytatywne. Wspieramy każdego, kto wspólnie z nami chce budować trwałe fundamenty pod szybki i harmonijny rozwój stolicy Dolnego Śląska i całego regionu.
Głos ludzi młodych, szczególnie dziś, gdy organizacje pozarządowe i ruchy miejskie mają coraz większy wpływ na kreowanie otaczającej nas rzeczywistości, powinien być słyszany i traktowany poważnie.