Miasto Rozwój Transport

Mobilna przestrzeń publiczna

28785309532_d167c4d484_o

Były burmistrz Bogoty Enrique Penalosa na konferencji w Kalifornii, na której przedstawiane są idee dotyczące szeroko rozumianego rozwoju tzw. idee warte rozpowszechniania, powiedział, że „miasto rozwinięte to nie takie, w którym nawet biedni jeżdżą samochodami, ale takie, gdzie nawet bogaci korzystają z komunikacji publicznej”.

IMG_9800-01_resized_0

To bardzo proste stwierdzenie, dla mnie nieprzyzwoicie odkrywcze i trafne. Czekam z niecierpliwością na moment, w którym we Wrocławiu, modnym i na czasie, będzie poruszanie się na co dzień tramwajem, autobusem czy pociągiem. Tak naprawdę nieistotne jest czym – byle z klasą i na poziomie. Punktualność i czystość to elementy obowiązkowe, o których w ogóle nie powinno się dyskutować. Jeśli jednak codziennie podróżujesz do pracy czy do szkoły, to w podróży powinieneś przyjemnie spędzić czas i czuć się komfortowo. Atrakcyjny wizerunek i wysoki standard transportu publicznego w obecnych czasach też nie powinien być już czymś wyjątkowym. Przyszedł czas na rozwiązania niestandardowe: umilające czas, przyjazne pasażerom. Tylko takie są jedyną realną zachętą do przejścia na jasną stronę mocy transportu publicznego.

Taki wniosek potwierdzają także moje osobiste doświadczenia w podróżowaniu transportem publicznym w aglomeracji Barcelony. Mieszkałam w małym miasteczku, 50 km od Barcelony i codziennie do miasta dojeżdżałam koleją aglomeracyjną. Wydawać by się mogło, że to wyjątkowo uciążliwe – nic bardziej mylnego – było wręcz odwrotnie. Podjeżdżałam autobusem na stację kolejową, spontanicznie – bez ustalonej godziny. Co 10 min. miałam pociąg do Barcelony, nie musiałam więc się martwić o długie oczekiwanie albo spóźnienia. Podróż do miasta trwała 45 min. Na stacji węzłowej przesiadałam się na metro lub autobus i zwykle, w ciągu niecałej 1,5 h, byłam tam gdzie chciałam. Ten czas w porannej podróży pozwolił zebrać siły, zjeść śniadanie, porozmawiać z sąsiadem, odebrać pocztę, posłuchać muzyki albo po prostu pogapić się na to co za oknem. Z kolei trzy kwadranse w drodze powrotnej dawały czas wyciszenia po całym intensywnym dniu.

To wszystko to oczywiste oczywistości – odpowiednia częstotliwość, komfort, dobre przesiadki, czytelne informacje, jeden bilet na wszystko. Ale najistotniejsze wydaje się to, że ta dobrze skonstruowana rzeczywistość miejska po prostu przyciąga do siebie ludzi, którzy z kolei dają życie i klimat miastu – tak teraz pożądane. Obserwowanie tętniących życiem ulic i węzłów przesiadkowych w Barcelonie oraz stacji kolejowych w pobliskich małych miasteczkach było tym bardziej inspirujące, że dawało dowód na to, jak żywo nawiązują się znajomości i kwitną kontakty między podróżującymi ludźmi. To one przecież są niezwykle cenne i na nich szczególnie w miastach nam zależy.

Po doświadczeniach z Barcelony pokuszę się nawet o tezę, że przyjazny transport publiczny w mieście to mobilna przestrzeń publiczna, która z racji swojej podstawowej funkcji jest często przestrzenią obowiązkowego wyboru. To nie jest plac zabaw, skwer czy rynek, na który idziesz, bo chcesz – jeśli Ci się podoba. To często przestrzeń w którą wkraczasz, bo musisz – musisz dojechać do pracy, szkoły czy domu.

Marzę i wierzę mocno, że za kilka lat również my – wrocławianie będziemy dumni z naszego transportu publicznego. I nie chodzi o to, żebyśmy byli drugą Barceloną czy jakimś innym przyjaznym komunikacyjnie miastem. Wystarczy, że o transport publiczny zadbamy po wrocławsku, czyli tak jak o Rynek czy Halę Stulecia. Wtedy najchętniej będziemy wybierać do podróżowania właśnie tramwaj czy autobus – i nie dlatego, że musimy. Niech transport publiczny w naszym mieście będzie salonowy i swojski jednocześnie. Wtedy, i biedni, i bogaci będą po prostu chcieli z niego korzystać.

Mobilna przestrzeń publiczna
4.67 na podstawie 15 głosów

O Autorze

Monika Kozłowska-Święconek

Monika Kozłowska-Święconek

Jestem absolwentką Wydziału Budownictwa Lądowego i Wodnego w specjalności inżynieria lądowa oraz studiów podyplomowych z zakresu gospodarki przestrzennej na Politechnice Wrocławskiej. Od 1996 roku związana jestem z Urzędem Miejskim i Biurem Rozwoju Wrocławia. Od 2004 roku kieruję Działem Planowania Komunikacji, Infrastruktury Technicznej i Środowiska.
Uwielbiam swoją pracę i moje miasto. Lubię patrzeć na Wrocław z perspektywy dwóch kółek. Moją pasją są podróże i czytanie kryminałów.