Miasto Rozwój

Internetowa rozmowa oparta na mapie

z-polibudy-014
Martyna Wilk
Po pierwsze, da się. Po drugie, mało kto potrafi. Po trzecie, niech urzędnicy i aktywiści naprawdę gotowi do współpracy podniosą rękę.

W żołnierskich słowach geodyskusja to dyskusja internetowa oparta na mapie. Niestety, prosta zależność „im lepsza mapa, tym lepszy dialog” raczej nie zajdzie – wszystko zależy bowiem od interlokutorów.

Wyciszyć dialogowe emocje

Partycypacja społeczna spędza sen z powiek każdemu, kto choć raz wziął udział w konsultacjach społecznych i podszedł do nich refleksyjnie. Łatwość, z jaką konwersacja osób o różnych interesach zamienia się w awanturę, zatrważa. Co gorsza, ostre kłótnie kończą się zniechęceniem do podejmowania kolejnych rozmów lub zostawiają rozmówców w poczuciu porażki nawet wówczas, gdy udało się wypracować konsensus.

Emocje zawsze towarzyszą konsultacjom społecznym, ale warto je wyciszać po to, by nie przybrały negatywnego wydźwięku i tym samym nie zablokowały szansy na współpracę. Wbrew pozorom – i pomimo wszechobecnego przekonania o panoszącym się „hejcie” – doskonałym poskramiaczem słownej agresji w przestrzeni publicznej mogą być programy komputerowe. Niekoniecznie są tego świadomi naukowcy z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu realizujący projekt „Geoportal wspierający partycypację społeczną w planowaniu przestrzennym”. A jednak prowadzone przez nich latem br. warsztaty „Narzędzia internetowe w konsultacjach społecznych” uwiarygodniają to założenie.

internetowe1

Dla przyjaźniejszej przestrzeni

Jako radna osiedla Powstańców Śląskich we Wrocławiu zostałam zaproszona na poznański uniwersytet do wzięcia udziału we wspomnianych warsztatach – w praktyce dotyczyły one stosowania geoankiety i geodyskusji w planowaniu przestrzennym. Tym samym znalazłam się w gronie kilkudziesięciu samorządowców z całej Polski, którzy mieli okazję zobaczyć, jak działa stosunkowo proste w obsłudze narzędzie internetowe pozwalające poznawać indywidualne opinie mieszkańców.

Geoankieta i geodyskusja umożliwiają zebranie szczegółowej wiedzy na temat stosunku ludzi do zmian planowanych w miejscu ich zamieszkania. Te dwa narzędzia są wynikami projektu badawczo-rozwojowego (geoplan.amu.edu.pl) realizowanego przez Centrum Badań Metropolitarnych Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu we współpracy z firmą Recoded. Realizacja projektu ma jeden zasadniczy cel: wspierać partycypację społeczną w planowaniu przestrzennym. A zatem: gdzie posadzić drzewa? Dokąd ma prowadzić nowa linia tramwajowa? Jak optymalnie ustawić czas trwania zielonego światła dla pieszych na newralgicznych skrzyżowaniach w mieście? Które odcinki dróg remontować w pierwszej kolejności? Wszystkie te – mocno konfliktogenne – pytania można zobrazować internetową mapą i postawić w geodyskusji, a tym samym dać możliwość pełnego wyrażenia swojej opinii każdemu – także tym, którzy stronią od publicznych debat z obawy przed słownymi lub personalnymi utarczkami.

internetowe2

Mieszkańcy w miejsce aktywistów

Sprawność stosowania geoankiety i geodyskusji jest od 2015 roku oceniana w praktyce. Testy prowadzone przez poznańskich naukowców będą realizowane jeszcze przez kilka miesięcy podczas pilotażowych wdrożeń aplikacji na obszarze aglomeracji poznańskiej i łódzkiej. Wnioski płynące z pilotażów mogą być zaskakujące.

Coraz śmielej popularyzowana zasada governance (czyli tzw. dobrego zarządzania) oznacza przede wszystkim takie administrowanie sferą publiczną, które jest nie tylko transparentne, lecz także otwarte na zaangażowanie się każdego. Uczestnicy tego procesu zauważają jednak jego wielką słabość: w konsultacjach społecznych stale powtarzają się te same opinie tych samych silnych (bo dobrze zorganizowanych) formalnych i nieformalnych podmiotów. Oznacza to, że pewne organizacje pozarządowe są nieustannie nadmiernie obecne w dialogu publicznym i przysłaniają innych. Przykładowo, jeśli na konsultacje dotyczące zmiany sposobu zagospodarowania terenów działkowych w centrum miasta przyjdzie 50 osób ze związku działkowców i pięciu innych mieszkańców, to jest więcej niż pewne, że wyraźnie usłyszane zostaną postulaty związkowców, a pozostałe opinie wcale nie wybrzmią. A przecież te 50 osób z jednej organizacji prezentuje jedno stanowisko, zatem w praktyce w konsultacjach, w których teoretycznie mogło pojawić się aż sześć opinii, zaistnieje tylko jedna.

Governance powinien zakładać, że pojedynczy, nigdzie niezrzeszony mieszkaniec jest tak samo ważny i godny równie poważnego potraktowania, jak wieloosobowa organizacja pozarządowa. Narzędzia internetowe mogą pomóc realizować ten postulat. Pytaniem pozostaje, czy aktywiści są gotowi wsłuchiwać się w głosy tzw. zwykłych ludzi i z uważnością włączać je w społeczną dyskusję.

Internetowa rozmowa oparta na mapie
4.25 na podstawie 4 głosów

O Autorze

Martyna Wilk

Martyna Wilk

Radna osiedla Powstańców Śląskich. Członkini Grupy Dialogu Społecznego ds. technologii obywatelskich przy Urzędzie Miejskim Wrocławia. Specjalistka w Centrum Wiedzy i Informacji Naukowo-Technicznej Politechniki Wrocławskiej.
Wieloletnia redaktorka prowadząca branżowego pisma informatycznego skierowanego do administracji publicznej (2011–2017); redaktorka pism z obszaru technologii informacyjno-komunikacyjnych dla nauczycieli wszystkich szczebli edukacyjnych (2014–17).
Panelistka na międzynarodowej konferencji Personal Democracy Forum 2017, gdzie prowadziła autorskie warsztaty pt. „Przyszłość humanistyki jest na politechnikach”.
Autorka takich publikacji książkowych, jak: „Dobre pomysły na cyfrowy urząd”, „Implementacja ITIL w administracji publicznej” oraz „Dostępność treści internetowych (WCAG 2.0) w praktyce instytucji publicznych”.
Publikuje na tematy związane m.in.: z rozwojem komunikacji między obywatelami a instytucjami publicznymi, ze smart city, z wykluczeniem cyfrowym oraz z wpływem technologii na demokrację, rynek pracy i obywatelskość.
Szuka rozwiązań, które – dla dobra rozwoju społecznego i gospodarki – zbliżają nauki humanistyczne i techniczne.