Miasto Polityka

Usługi publiczne – czy są możliwe „za darmo”?

money
Marcin Urban

Coraz częściej działacze z różnych stron sceny politycznej, chcąc przypodobać się swoim wyborcom, proponują wprowadzanie „darmowych” usług publicznych. W mojej ocenie jest to niezwykle szkodliwe, ponieważ bazuje na złudnym przekonaniu, że coś możemy otrzymać „za darmo”.

Najważniejszą, zdrową zasadą finansów publicznych, jest finansowanie z budżetu samorządu tych wspólnych wydatków mieszkańców, które ze względu na bezpieczeństwo czy zapewnienie ładu publicznego, są ponoszone na najbardziej podstawowe świadczenia publiczne. Charakterystyczną ich cechą jest to, że są adresowane do całej wspólnoty. Powszechna edukacja, ochrona zdrowia, zapewnienie pomocy społecznej czy bezpieczeństwo, to tylko niektóre pozycje budżetu samorządu finansowane z podatków. Dla przykładu, Wrocław otrzymuje od swoich mieszkańców ponad 48% udziału w podatku PIT oraz 8% w podatku CIT. Daje to niebagatelną kwotę ponad 1 miliarda złotych w budżecie naszego miasta w 2016 roku. To między innymi dzięki tym środkom, a nie za darmo, otrzymujemy wymienione wyżej publiczne świadczenia. W przypadku kiedy indywidualnie korzystamy z usług oferowanych przez miasto, najczęściej pojawia się adekwatna opłata. Do tego rodzaju świadczeń skierowanych do konkretnych osób należą m. in. opłata za parking czy komunikację miejską.

W związku z powyższym, nie ma świadczeń publicznych „za darmo”, różne są tylko sposoby ich finansowania – poprzez system podatkowy obciążający wszystkich albo poprzez opłaty. Moim zdaniem, społecznie nieuzasadnione byłoby nakładanie na wszystkich mieszkańców opłat, wynikających z indywidualnych potrzeb wrocławian, takich jak przejazdy komunikacją miejską czy płatności za parkowanie prywatnego samochodu.

W przypadku Wrocławia, zwolnienie z opłat za komunikację miejską, oznaczałoby ubytek ponad 170 mln zł rocznie dochodów z biletów, co w konsekwencji wpłynęłoby na zahamowanie planowanych inwestycji m. in. w komunikację zbiorową. Stanowiłoby to również poważne zagrożenie złamania podstawowej, „złotej reguły wydatkowej”, jaka obowiązuje w finansach publicznych. Według niej, wszystkie wydatki bieżące muszą być pokrywane dochodami bieżącymi. Zmniejszenie dochodów bieżących w kwocie 170 mln zł z biletów MPK, nie oznacza zmniejszenia wydatków budżetowych na ten cel (one nadal pozostaną w tej samej wysokości). Można je sfinansować wyłącznie kosztem zmniejszenia wydatków na inne zadania w budżecie, co tak naprawdę spowoduje ich pokrycie z podatków lub   poprzez zredukowanie tzw. nadwyżki operacyjnej (kwoty pozostającej po wszystkich wydatkach bieżących urzędu z danego roku). I tu pojawia się problem, gdyż od wielu lat Wrocław przeznaczał całość tej kwoty na finansowanie inwestycji w mieście (drogi i komunikacja, rozbudowa zaplecza edukacyjnego itp.). Spadek dochodów o 170 mln zł oznacza więc zahamowanie nie tylko inwestycji w samą komunikację miejską, ale również we wszystkich innych obszarach działalności miasta.

Jest jeszcze jeden aspekt – aktualnie Wrocław wchodzi w kolejny okres, w którym chce wykorzystać jak najwięcej dostępnych środków europejskich. Z nadwyżki operacyjnej pochodzą również środki na tzw. wkład własny służący pozyskaniu dofinansowania z Unii Europejskiej na inwestycje. Rezygnacja z opłat za komunikację miejską może spowodować, iż miasto nie będzie w stanie w wykorzystać szansy na zdobycie funduszy unijnych w ostatnim takim rozdaniu.

Usługi publiczne – czy są możliwe „za darmo”?
4.3 na podstawie 30 głosów

O Autorze

Marcin Urban

Marcin Urban

Wrocławianin z urodzenia, absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego oraz studiów MBA na Franklin University w Columbus. W Urzędzie Miejskim pracę rozpoczął w Wydziale Podatków i Opłat, którym potem kierował. Od 2007 r. Skarbnik Wrocławia. Kierował wdrożeniem oprogramowania finansowo-księgowego SAP w Urzędzie Miejskim oraz projektem Wrocławskiej Karty Miejskiej Urbancard.