Miasto Polityka Rozwój Transport

Referendum? Czy na pewno potrzebne?

stacja metro

Już niespełna 2 tygodnie do pierwszego wrocławskiego referendum, zarządzonego przez Prezydenta Rafała Dutkiewicza. Oznacza to, że zostało już niespełna 2 tygodnie, aby z tego kuriozalnego referendum zrezygnować. A właściwie czasu jest jeszcze trochę mniej, aby nie ponosić żadnych kosztów związanych z jego organizacją.

Zanim rozwinę powyższą sentencję jasno wyrażę swoją opinię: jeśli referendum ostatecznie się odbędzie, to należy w nim uczestniczyć. Niepodważalnie jest to święto demokracji, wynikające z zapisu konstytucji i przejaw bezpośredniego sprawowania władzy przez obywateli. I choć krytycznie podchodzę do zadawanych nam pytań, to bojkot tego referendum, może mieć negatywne skutki w przyszłości. Nawet takie, że mogłoby być to ostatnie referendum we Wrocławiu. Niska frekwencja może w przyszłości zostać wykorzystana w argumentacji przeciw otwarciu na głos mieszkańców. Z jednej strony więc na referendum 6 września powinna nas prowadzić postawa obywatelska, a z drugiej czysty pragmatyzm i ekonomia. Skoro już wydamy około miliona złotych na to wydarzenie, to szkoda aby się okazało, że był to jedynie bardzo drogi plebiscyt bez odpowiedzi, zakończony ostatecznie marnotrawstwem publicznych środków, które można było wykorzystać dużo bardziej pożytecznie.

Pytanie jest jednak następujące, czy w ogóle warto wydawać te pieniądze na referendum z takimi pytaniami?

Przypomnę, iż fakt organizacji tego wydarzenia razem z ogólnokrajowym referendum wcale nie zmniejsza jego kosztów. Co prawda oba referenda odbędą się w tych samych lokalach wyborczych, ale głosowania przeprowadzone zostaną w osobnych pomieszczeniach. Wymagana jest także osobna komisja, co dla całego Wrocławia oznacza potrzebę zatrudnienia 2135 osób. Z donosów medialnych można wywnioskować, iż miasto ma problem z rekrutacją, a czasu pozostało już niewiele. Gdyby nie udało się zorganizować odpowiedniej ilości komisji byłaby to niemała kompromitacja władz.

Ponadto dochodzą inne koszty organizacyjne. Dopisałbym jeszcze związane z działaniami informacyjnymi, ale tych trudno gdziekolwiek uświadczyć. Prawda jest bolesna: większość wrocławian nie ma świadomości zbliżającego się lokalnego referendum. A jeśli już o jakimś słyszała, to o obywatelskim, na które w międzyczasie zbierane są podpisy. Ryzyko niskiej frekwencji 6 września jest więc ogromne, gdyż miasto nie promuje w dostateczny sposób tego wydarzenia. Czy warto wydawać pieniądze na organizację takiego plebiscytu?

W tym momencie warto również zwrócić uwagę na niewykorzystany potencjał. Wystarczyło jedynie uzupełnić pytania „prezydenckie” o pytania „obywatelskie”, a wówczas wszystkie siły polityczne i aktywistyczne Wrocławia byłyby zaangażowane w jedną kampanię referendalną. Prezydent powinien odznaczyć się obywatelską postawą oraz najwyższą odpowiedzialnością za finanse miasta i połączyć obie inicjatywy w jedną, równocześnie zyskując wsparcie w działaniach edukacyjno-promocyjnych ze strony aktywistów miejskich.

Mogło tak być, ale zamiast współpracy wrocławianie zostali jedynie z zestawem kuriozalnych pytań. Szkoda, gdyż, jak sam Pan Prezydent stwierdził w jednym z wywiadów, referendum powinno być odpowiedzią na to, jak w przyszłości ma wyglądać miasto, nie zaś częścią rozgrywek politycznych. Będziemy mieli więc okazję wypowiedzieć się na temat kwestii abstrakcyjnych, oczywistych lub bardzo niekonkretnych, albo wszystkich na raz.

„Czy jesteś za tym, aby w przyszłości we Wrocławiu powstało metro?”

Jest to pytanie rodem z fantastyki, a do tego bardzo niekonkretne. Na kartach glosowania tak naprawdę powinniśmy zostawić pytania zwrotne typu „a gdzie?”, „a kiedy?”, „a po jakiej trasie?”, „a łączące jakie osiedla?”, „a ile by kosztowało?”. Aczkolwiek można się zgodzić z Prezydentem, iż może warto dyskutować o tej inwestycji we Wrocławiu. Jednakże, czy potrzebujemy do tego referendum przy tak zadanym pytaniu? Najpierw należałoby faktycznie przeprowadzić publiczny dyskurs. Przeanalizować koszty, ukazać źródła finansowania, a przede wszystkim proponowany przebieg trasy. Koszty metra we Wrocławiu wyniósłby ponad 30 miliardów złotych. Budżet miasta w najbliższej dekadzie nie udźwignąłby takiej inwestycji, a przy jej realizacji nie starczyłoby pieniędzy na inne potrzeby i projekty, czyli zamiast przyspieszenia mielibyśmy hamulec rozwoju. O mitycznym dofinansowaniu rządu do metra poza stolicą Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju nie ma pojęcia, co osobiście powiedziała mi Pani Minister Maria Wasiak oraz inni pracownicy ministerstwa. Przebieg trasy należałoby poprzedzić porządnym badaniem ruchu i studium wykonalności. Należałoby określić potencjalne ramy czasowe. Niestety bez kompleksowego przedstawienia założeń projektu metra jesteśmy zmuszeniu lawirować w świecie projekcji rodem z science fiction.

Pytanie więc samo w sobie nie jest bezzasadne w ogóle, ale w tym momencie tak. Niestety zabrakło prawdziwej debaty i szerokiej dyskusji, a czasu zostało zbyt mało, aby to nadrobić.

Co więcej to pytanie nie jest wiążące w żaden sposób! Co się stanie, gdy wrocławianie powiedzą „TAK”? Odpowiadam: nic się nie stanie. Bo nas nie stać. No może tylko ktoś jeszcze zarobi, jak na planowaniu pierwszej w Polsce elektrowni jądrowej. Szkoda publicznych (czyli przypomnę – naszych) pieniędzy na pytanie, które w tym kształcie jest bezsensowne i nie jest wiążące w żaden sposób.

“Czy jesteś za tym, aby w przyszłości Wrocław ubiegał się o organizację imprez kulturalnych i sportowych o znaczeniu międzynarodowym, takich jak Europejska Stolica Kultury 2016 i World Games 2017?”.

Co właściwie znaczy „takich jak”? Międzynarodowy turniej w piłkę ręczną czy siatkówkę, albo nawet w szachy wyczerpuje znamiona „znaczenia międzynarodowego”, aczkolwiek koszt jest nieporównywalnie mniejszy od ESK czy WG 2017. Jaki jest wiec zakres finansowy imprez, o które pyta Pan Prezydent? A może chodzi o międzynarodowość? Hipotetycznie jeśli kiedyś ktoś wpadnie, aby zrobić w Polsce narodowe zawody „w cokolwiek” i koszt wyniesie 200 mln zł, to nie będzie objęte opinią wrocławian wyrażoną w tym referendum. Mówiąc krótko, to pytanie w takim kształcie po prostu nie ma sensu i żadnej wartości. Szkoda publicznych pieniędzy na takie niedopracowane i niejasne pytanie.

“Czy jesteś za zwiększeniem nakładów na rewitalizację kamienic oraz wnętrz międzyblokowych i podwórek?”

Tutaj także na kartach do głosowania powinno być miejsce na kontrpytanie: „a o ile?”. Niestety nawet wzrost nakładów o 1 zł będzie zgodny z pozytywną odpowiedzią na tak zadane pytanie. Powinno ono brzmieć bardziej: „Czy jesteś za wzrostem budżetu na rewitalizację kamienic oraz wnętrz międzyblokowych i podwórek do kwoty X w latach Y-Z?”. Szkoda publicznych pieniędzy na takie niedopracowane pytanie. Niestety, gdyż dotyka ono bardzo istotnego problemu i miało duży potencjał.

“Czy jesteś za ochroną historycznego centrum Wrocławia poprzez stopniowe ograniczanie ruchu samochodowego w centrum, czyli na obszarze parku kulturowego „Stare Miasto”?”

Może się mylę, ale wydaje mi się, że władze miasta „z urzędu” powinny dbać o ochronę historycznego centrum Wrocławia i nie potrzebują o to pytać mieszkańców. Naturalnym kierunkiem rozwoju aglomeracji powinna być też promocja i rozwój transportu publicznego, aczkolwiek z uwzględnieniem potrzeb mieszkańców. Także tych, którzy mimo wszystko nigdy nie przesiądą się z samochodów do komunikacji zbiorowej. Należałoby więc tak zadane pytanie poprzedzić bardzo konkretną dyskusją wyjaśniającą, co kryje się za enigmatycznych zwrotem „ograniczenie ruchu”. Czy jest to zwężanie pasów czy może całkowite zamykanie ulic? Dla wielu akceptowane jest zwężanie ulic oraz obniżanie ograniczeń prędkości, ale zamykanie dróg już nie. Jak wówczas taki obywatel ma głosować? Brak jest w tym aspekcie odpowiedniej akcji informacyjno-edukacyjnej. Co się za tym kryje Panie Prezydencie?

Taki mały apel do Pana Prezydenta Rafała Dutkiewicza.

Panie Prezydencie, cieszę się, że wyciągnął Pan wnioski z ostatnich wyborów samorządowych i niewątpliwie otworzył się Pan na mieszkańców. Jednakże powinien Pan przyznać przed sobą, że choć intencje były dobre, to pytania lokalnego referendum z 6 września są po prostu niedopracowane. Zabrakło również odpowiedniej promocji, a także aspektów edukacyjno-informacyjnych. Mieszkańcy Wrocławia zapraszani są więc do odpowiedzi na pytania, które nie mają swojego merytorycznego uzasadnienia i nie wskażą realnego kierunku rozwoju miasta. Kiedy porównamy koszty do korzyści, wówczas okaże się, że niestety przepłacamy i marnotrawimy środku publiczne, które można było dużo lepiej wykorzystać. Zdecydowanie nie zniechęcam do samej instytucji referendum i mam nadzieję, że w przyszłości będzie Pan korzystał z tego instrumentu. Jednak mam nadzieję, ze będzie to czynione w bardziej przemyślany i zorganizowany sposób. Niestety jednak literalny kształt pytań, które mają być zadane we wrześniu, sprawia, iż mój zdrowy rozsądek i troska o publiczne pieniądze apelują do Pana o rezygnację z planowanego referendum w tym kształcie. Może nawet warto przesunąć termin referendum, a w międzyczasie zrekonstruować pytania, dopracować, może rozszerzyć o inne i poprzedzić faktyczną debatą ?

Słowo końcowe.

Jednakże, jak w drugim akapicie już wspomniałem, jeśli referendum się odbędzie, to wezmę w nim udział i wszystkich Wrocławian, również do tego zachęcam. Gdyż szkoda by było, abyśmy wydali ok. milion złotych i nie uzyskali żadnych odpowiedzi. Zawsze warto tez pokazać, że jesteśmy już społeczeństwem świadomym i aktywnym obywatelsko. Ostatecznie można oddać głos nieważny, co także będzie bardzo znamienne. Ja postaram się oddać głos ważny. Mam nadzieję, że w te 2 tygodnie dowiem się, o co właściwie w tych pytaniach chodzi lub nie będę zmuszony do tego, gdyż impreza zostanie odwołana. Czego i Państwu i sobie życzę.

Referendum? Czy na pewno potrzebne?
2.08 na podstawie 83 głosów

O Autorze

Tomasz Owczarek

Tomasz Owczarek

Bezpartyjny aktywista miejski, kandydat w wyborach na prezydenta Wrocławia w 2014 roku z ramienia obywatelskiego Komitetu Wyborczego Wyborców Wrocławska Inicjatywa Obywatelska. Księgowy, absolwent zarządzania i marketingu oraz studiów podyplomowych z rachunkowości na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu. Kibic Śląska. Wrocławianin od urodzenia i miłośnik tego miasta.