Miasto Polityka

Co wiemy o dobrych intencjach

10410786_861433010553952_1444516612178207579_n

Przepraszanie jest czynnością tyle szlachetną, co delikatną. Tym bardziej jeżeli przeprasza się za nie swoje winy.

Kiedy Aleksander Kwaśniewski przepraszał za Jedwabne wielu miało mu to za złe. Jednak bez względu na kontrowersje jakie wzbudzał ten gest, Kwaśniewski miał do niego prawo, być może nawet obowiązek. Był Prezydentem. We wczorajszym wrocławskim wydaniu Gazety Wyborczej obok artykułu o Marszu Patriotów, pani Katarzyna Wiśniewska przepraszała za Wrocław. Poruszona, i słusznie, groźbą nacjonalistycznych, ksenofobicznych wcześniejszych wystąpień „prawdziwych patriotów”, niesiona odruchem serca w imieniu nas wszystkich (sic!) przeprasza. Przyznaje sobie prawo do tego aktu, bo jak pisze „jest wrocławianką”. Szanowna Pani redaktor, to za mało, zbyt słaba legitymacja.

Występowanie w imieniu współobywateli wymaga autorytetu, życiowych osiągnięć. Inaczej pozostają wyłącznie puste gesty, nic nie znaczące.

Przychodzi mi do głowy długa lista nazwisk, którym nie mrugnąwszy nawet okiem, zgodziłbym się oddać prawo reprezentowania mnie i moich poglądów. Bartoszewski, Mazowiecki, Kołakowski, ale też Frasyniuk czy Kuroń, to tylko te, które natychmiast cisną się do głowy. Z całym szacunkiem, Pani nazwiska na tej liście nie znajduję. Mój sprzeciw, choć wierzę w dobre intencje autorki, wzbudza również sama materia, do której przeprosiny się odnoszą. Mianowicie teza, że Wrocław jest miastem brunatnym. Z całej głębi moich przekonań i sporych już doświadczeń nie zgadzam się z tym. Moje miasto nie jest faszystowskie! Oczywiście, jak wielu z nas, zauważam problem, jak pani redaktor oburzają mnie bezmyślne, groźne i chamskie hasła głoszone przez NOP. Uważam również, że z całą mocą trzeba się takim ruchom przeciwstawiać i je zwalczać. Ale ich istnienie nie usprawiedliwia twierdzenia, że miejsce, w którym działają jest brunatne.

Idąc tym tokiem myślenia musielibyśmy stwierdzić, że Szwecja jest brunatna, bo ostatnio spalono tam ośrodek dla uchodźców. A przecież ten kraj, w stosunku do liczby mieszkańców, przyjmuje największą ich liczbę w Europie. O szowinistyczne sympatie można by w takim razie posądzić całą Francję, gdzie co raz większe poparcie zyskuje skrajnie radykalna Marine Le Pen i jej Front Narodowy. Czy sukcesy Wildersa tworzą z Holandii kraj nacjonalistów, czy Dania, której prawo bardzo ogranicza możliwość przyjmowania emigrantów jest już bastionem faszyzmu czy jeszcze nie? Jesteśmy świadkami bardzo skomplikowanych procesów społecznych w całej Europie, trzeba je analizować i próbować rozumieć, ale do tego niezbędny jest dystans, zastanowienie i aparat. Same emocje nie wystarczą, bo choć dowodzą pewnej wrażliwości, mogą wyrządzić ogromne szkody. Tak jak w przypadku Wrocławia, za który przepraszać nie trzeba.

Co wiemy o dobrych intencjach
4.15 na podstawie 94 głosów

O Autorze

Zbigniew Morawski

Zbigniew Morawski

Doradca prezydenta do spraw medialnych.