Miasto Miejsca

Wyspa Słodowa 7 poddaje się ostatnia

Wyspa Słodowa (55)

W związku z ogłoszonym 29 kwietnia wynikiem para-konkursu na model funkcjonalno-użytkowy kamienicy na Wyspie Słodowej, stwierdzamy, że sposób wyboru operatora i zastosowane tu kryteria okazały się kompletnym fiaskiem idei laboratorium partycypacji. Prace komisji konkursowej były prowadzone z naruszeniem zarządzenia, które wspomnianą komisję powołało, w  jej składzie zasiadły osoby wybiórczo zorientowane w procesie, a także takie, wobec których ujawniliśmy oczywisty konflikt interesów. Do spełnienia kryteriów oceny wniosku nie trzeba było wykazać żadnego poparcia społecznego dla proponowanych rozwiązań, za to premiowano bardzo gruby portfel.
To, co się stało, skutecznie zburzyło budowany mozolnie od półtora roku kapitał społecznego zaufania wobec deklarowanej zmiany nastawienia magistratu do inicjatyw oddolnych. Zmarnowano co najmniej 8 miesięcy pracy społecznej na rzecz WS7. Finał, jaki teraz obserwujemy, to dowód na niezdolność Biura ds. Partycypacji Społecznej do przeprowadzenia rzetelnego procesu partycypacyjnego. Czy za brak uczciwego dialogu z mieszkańcami i brak pomysłu miasta na Wyspę, zapłacimy kolejnym rozczarowaniem i nietrafioną inwestycją?

Nie będzie niezależnego centrum kulturalno-społecznego na Wyspie Słodowej. Nasz wniosek został odrzucony przez komisję konkursową, a prowadzona przez nas od 1,5 roku społeczna kampania na rzecz kamienicy i Wyspy Słodowej została oceniona przez szefa komisji na zero punktów.

Złożona w większości z urzędników komisja konkursowa odrzuciła tworzony przez nas od ubiegłego roku model samofinansującego się centrum kulturalno-społecznego na Wyspie Słodowej. Jury uznało nasz plan za niewiarygodny, finansowo nierentowny, niejasno zarządzany i sprzeczny z planem zagospodarowania przestrzennego. Jak do tego doszło?

Trochę historii

Przypomnijmy: rozpoczynając półtora roku temu kampanię na rzecz WS7, mieliśmy dwa postulaty: 1/ zaniechanie prywatyzacji kamienicy na Wyspie, 2/ stworzenie w kamienicy autonomicznego ośrodka kulturalno-społecznego. O ile odstąpiono od prywatyzacji, o tyle do dziś nie wiadomo, co stanie się z budynkiem remontowanym za 5 mln zł.

W czerwcu 2015 roku, na zakończenie konsultacji społecznych w sprawie przyszłości kamienicy, prezydent Rafał Dutkiewicz podjął decyzję, że ogłosi konkurs na operatora WS7. Już po miesiącu jednak wycofał się z tego, zapowiadając na Blogach Wrocław, że WS7 zostanie wyremontowana i przekazana organizacjom starającym się o jej uratowanie – tworząc tzw. laboratorium partycypacji w ramach ESK. Na początku marca br., po 8 miesiącach naszych prac nad planem remontu i urządzenia kamienicy, urzędnicy ponownie zmienili zasady gry ogłaszając konkurs, który miał zostać rozstrzygnięty w ciągu czterech kolejnych tygodni. Na Blogach Wrocław skomentowaliśmy to jako koniec laboratorium partycypacji.

Mogliśmy zbojkotować ten konkurs, ale to dałoby magistratowi furtkę do dokonania prywatyzacji tylnymi drzwiami – stąd nasza decyzja o wzięciu w nim udziału.

Dziwny konkurs

Ogłoszenie postępowania konkursowego nas zaskoczyło – musieliśmy przerwać prace nad budową klastra gospodarczego, który miał być jednym z fundamentów naszego modelu społeczno-ekonomicznego, i w niespełna miesiąc przygotować społecznie wniosek.

Co najmniej dziwne wydawały nam się warunki wspomnianego konkursu (który nawet nie był zresztą konkursem!) – zostały skrojone pod oferentów biznesowych, nie społecznych. Co równie dziwne, wymagano dokładnych wyliczeń i harmonogramów, choć nie podano bardzo istotnych danych pozwalających sporządzić rzetelny biznesplan, cyt. pkt. IV ogłoszenia konkursowego:

Forma przekazania nieruchomości, wysokość czynszu, itp., ustalone zostaną po wybraniu modelu funkcjonalno-użytkowego

Warunki konkursu w minimalnym stopniu odnosiły się do prowadzonego z trudem procesu partycypacji, który trwał od niemal półtora roku. Na skandal zakrawa fakt, że nie wymagano wskazania poparcia społecznego dla proponowanych wizji – o tym, co społecznie pożądane, decydować miała komisja, jak poinformował nas dyrektor Biura ds. Partycypacji Społecznej.

Skład komisji oceniającej oferty został określony zarządzeniem Prezydenta Wrocławia. Jak się okazało, w posiedzeniu uczestniczyło 10, zamiast 7 powołanych osób, zaś znaczną część pytań zadawała urzędniczka, która nie figuruje w spisie członków komisji. Ponadto, w skład jury, z ramienia tzw. strony społecznej, od samego początku wchodziła osoba, wobec której istnieje jawny konflikt interesów – o czym wiedziały wszystkie strony postępowania. Poinformowany o tym przez nas szef komisji zbagatelizował ten fakt.

Choć stworzony przez nas wniosek nie był wolny od błędów, to jego ocena ze strony urzędu miejskiego była miażdżąca. Czy słusznie? Oto kilka przykładów stawianych zarzutów:

  • szef komisji Bartłomiej Świerczewski jak mantrę powtarza zarzut o planowaniu korzystania ze środków publicznych. Tyle, że warunki konkursu tego nie zabraniały – w pkt. V.6.g) ogłoszenia czytamy, że model musi opierać się na “finansowaniu działalności i utrzymania nieruchomości bez udziału środków z budżetu Miasta (pisownia oryginalna). Nasz model w żadnym miejscu nie przewiduje finansowania z miejskiej kasy. Dyrektor Biura ds. Partycypacji Społecznej widzi jednak udział miasta w środkach budżetu państwa, UE, czy też regionu.
  • zarzucono nam, że wniosek jest sprzeczny z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego (MPZP), tylko dlatego, że użyliśmy w aplikacji słowa „edukacja”. Otóż, słowo „edukacja” nie jest zarezerwowane jedynie dla kształcenia ustawicznego, którego MPZP faktycznie nie przewiduje, ale jest pojęciem bardzo szerokim; „edukacja” obejmuje swym zasięgiem także kształcenie dodatkowe, na które plan miejscowy już zezwala. Gdyby osoby zarzucające nam sprzeczność z MPZP dokładnie przeczytały opis działań, które zaplanowaliśmy w budynku (kursy komputerowe, wspomaganie rozwoju dzieci niepełnosprawnych, warsztaty plastyczne, zajęcia ruchowe, kursy stymulujące rozwój zmysłów u najmłodszych, warsztaty sensoplastyki, i wiele innych), być może nie stawiały by tak absurdalnych zarzutów. A gdyby osoby te cokolwiek orientowały się w procesie, którego finał właśnie oceniają, doskonale wiedziałyby, że Szkoła Waldorfska opuściła szeregi Grupy WS7 właśnie z powodu niemożności pogodzenia zapisów MPZP z ideą prowadzenia tam szkoły, czy przedszkola.
  • w trakcie przesłuchania przez komisję wytykano niedociągnięcia obliczeniowe, pytając nas m.in., dlaczego do wniosku nie dołączono wyciągów z kont bankowych, podpisane promesy i zobowiązania finansowe. Czy wobec braku wymagania tego typu dokumentów i braku podstawowych informacji jak np. stawka czynszu, czy czas i forma przekazania budynku, było to na miejscu?
  • pytano nas jakie jest stanowisko stowarzyszenia wobec zamykania Wyspy Słodowej na noc, choć nie ukrywamy, że członkiem stowarzyszenia jest osoba, która pozwała do sądu magistrat za tą decyzję. Jak to stanowisko miało wpłynąć na ocenę wniosku?
  • poddawano w wątpliwość zapis o niezależności programowej i finansowej WS7 (która przecież jest mieniem gminnym). Świadczy to tylko o tym, że niektórzy członkowie jury nie zrozumieli zupełnie idei niezależnego ośrodka kulturalno-społecznego (o co przecież jawnie walczymy już od półtora roku, pod czym podpisało się kilka tysięcy osób, w tym wybitne nazwiska ze świata kultury, nauki, mediów, czy polityki). Idei, która zakłada, że WS7 pozostanie w rękach gminy, ale nie będzie kolejną instytucją kulturalno-oświatową sterowaną z ratusza, tylko samofinansującym się ośrodkiem, bazującym na klastrze podmiotów ekonomii społecznej. Działającym oczywiście w granicach prawa – co zostało także jasno podkreślone,
  • zarzucono nam brak podpisów pod listami intencyjnymi – tyle, że warunki konkursu tego nie wymagały (cyt. z ogłoszenia konkursowego pkt. IX Inne załączniki nieobligatoryjne: “Inne załączniki mogące mieć znaczenie przy ocenie koncepcji“). Poddawano w wątpliwość prawdziwość listów intencyjnych i poparć (przesyłanych także meilowo!), gdyż przedstawiliśmy ich skany/wydruki – czyżby domniemywano fałszerstwo? Podpisy wymagane na dokumentach obligatoryjnych zostały należycie złożone – inaczej nasz wniosek nie przeszedłby oceny formalnej,
  • główna linia zarzutów do wniosku opiera się na podważaniu kalkulacji i deklaracji finansowych. Należy w tym  miejscu zapytać: 1/ dlaczego konkurs dla NGO przypominał casting na inwestora? (patrz kryteria: 65% punktów za kwestie finansowe); 2/ jak można wymagać poważnych deklaracji i biznesplanu bez podania stawki czynszu, czy formy przekazania obiektu? I tak na marginesie finansów: nasz kosztorys remontu sporządzony został (pro bono) przez profesjonalne biuro kosztorysowe – ale to jakoś nie zostało zauważone.
  • choć warunki konkursu zostały ułożone pod duży biznes to nie zebraliśmy punktów nawet w kategoriach związanych z działalnością sektora trzeciego. Przykład? Za “dotychczasowe doświadczenie, wkład rzeczowy i osobowy, w tym świadczenia wolontariuszy i praca społeczna członków organizacji” dostaliśmy od szefa komisji zero punktów. Tak dyrektor miejskiego Biura ds. Partycypacji Społecznej (tylko on) – ponoć znający proces od podszewki, ocenił nasze półtora roku działań na rzecz Wyspy.

Co dalej?

Nie można sprowadzić całej naszej krytycznej oceny do stwierdzenia, że kieruje nami żal i resentyment, że nie możemy pogodzić się z przegraną. Nasze pytania i zastrzeżenia nie są nowe – głosiliśmy je jeszcze przed konkursem. Nie ma łatwej ucieczki od kłopotliwych faktów i pytań, z których być może najważniejszym jest:

Jak po fiasku półtorarocznych protestów, rozmów, spotkań i debat Prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz widzi przyszłość “laboratorium partycypacji”, jednego z działań oflagowanych brandem ESK Wrocław 2016? Jaki scenariusz będzie realizowany dla WS7?

Co dalej? W naszej Koncepcji z czerwca 2015 wieszczyliśmy różne scenariusze, w także taki, gdzie dialog nie przynosi skutku. To czarny wariant. Czy się spełni? Na razie jesteśmy na rozdrożu: po 8 miesiącach „dialogu” wróciliśmy do punktu wyjścia. Niemniej:

  • jesteśmy otwarci na dialog – nie mamy nic do ukrycia, a nasze cele są jasne, nie boimy się rozmów i krytyki. Niech mieszkańcy ocenią, kto ma rację: my, czy urzędnicy. Zamiast chowania się za awatarami i klawiaturą, proponujemy zorganizowanie w przyszłym tygodniu otwartego spotkania w sprawie przyszłości WS7 i dialogu z magistratem, gdzie wspólne zasiądą do rozmów pracownicy urzędu miejskiego, wnioskodawcy i zainteresowani mieszkańcy,
  • na pewno będziemy wnioskować o dostęp do protokołów z posiedzenia komisji, aby poznać szczegóły miażdżącej krytyki urzędników,
  • dalej będziemy monitorować przygotowania do obiecanego przez prezydenta Dutkiewicza remontu budynku. Nasi architekci znaleźli błędy w dokumentacji projektowej, która naraża inwestycję na niegospodarność na etapie budowlanym,
  • z niecierpliwością będziemy czekać na ujawnienie planów Biura ds. Partycypacji Społecznej w temacie partycypacji społecznej. Czy magistrat będzie w stanie wypełnić obietnice i przekazać budynek sektorowi pozarządowemu? Czy po prostu za rok do kamienicy zostanie przeniesiona jakaś jednostka miejska?
  • nawet jeżeli ostatnia decyzja urzędników oznacza, że zostaliśmy przez na trwałe wyeliminowani z prac nad przyszłością kamienicy WS7, dalej będziemy monitorować proces i walczyć o otwarty charakter tego obiektu.

Stay tuned!

Krzysztof Jarząb
Radek Lesisz

Wyspa Słodowa 7 poddaje się ostatnia
3.58 na podstawie 19 głosów

O Autorze

Grupa Inicjatywna Wyspa Słodowa 7

Grupa Inicjatywna Wyspa Słodowa 7

Jesteśmy gronem społeczników, artystów, animatorów kultury, dziennikarzy, wrocławian. Łączy nas Wrocław oraz wizja otwartej Wyspy Słodowej. Pragniemy, aby w kamienicy Wyspa Słodowa 7 powstało autonomiczne centrum społeczno-kulturalne. Chcemy o tym pisać i o aktywizacji społecznej.