Jest i będzie wiele historii na temat akcji społecznych, ich wygranych i tych, gdzie ktoś poniósł porażkę. Zawsze są one ważne, nie tylko dla zainteresowanych stron, ale dla zmian. Zmian które rozwijają i uczą. Tu poniżej osobiście chciałabym opowiedzieć o tym jak włączyłam się do jednej z nich.


Jest to zbiorowa akcja mieszkańców ratowania przed prywatnymi inwestorami ważnego miejsca we Wrocławiu, w środku miasta, to miejsce to Wyspa Słodowa. Ta akcja trwała 1,5 roku i na pewno trwać będzie, mimo nieprzychylnych wieści od głównego przeciwnika. Tym przeciwnikiem jest Magistrat, który chciał u zarania sprzedać stary, niszczejący, zagrzybiały budynek znajdujący się w środku tej wyspy.

Ktoś mógłby zapytać, dlaczego przeciwnikiem? Niestety, na początku wydawało mi się, że jeśli mówimy o partycypacji, to Magistrat powinien być sprzymierzeńcem. My mieszkańcy myśleliśmy, że nad projektem WS7 będziemy pracować wspólnie, partycypatywnie, a okazało się, że urzędnicy stawiają kolejne przeszkody, punktują, ignorują wysuwane postulaty, jednocześnie stawiając wymaganie wolontariackiej pracy bez nakreślonych wizji, co z tej pracy ma wyniknąć.

Zainteresowane osoby, mieszkańcy, specjaliści, aktywiści, nie poddają się i nadal chcą by jedyny XIX-ny budynek na Wyspie, był miejscem dla „WOLNOŚCI I KULTURY”. Punktem dla stworzenia niezależnego miejsca na mapie Wrocławia, ośrodka którym można by było się pochwalić.

Jestem architektem i społecznikiem – ile jestem warta?

Jestem architektem, budynek to twór architektoniczny, materia którą można opracowywać, zmieniać, organizować, poprawiać i naprawiać. Budynek na Wyspie Słodowej jest taką materią. Cały poprzedni rok starałam się naprawić to, co na początku Miasto starało się łatwą drogą, bez pomysłu zepsuć, po prostu sprzedać. Pozbyć się problemu. Jak historia pokazuje ja też zostałam problemem, którego niestety nie da się sprzedać i pozbyć.

Jest to opowieść o tym jak moja praca i wielu innych ludzi została sprowadzona do jednego słowa, a raczej cyfry „ZERO”.

Jestem zerem, bo moja wiedza, wsparcie projektowe i merytoryczne, moja praca oraz praca moich przyjaciół i znajomych, mieszkańców tego miasta została tak oceniona przez dyrektora Biura ds. Partycypacji Społecznej w magistracie, gdy oceniał nasz udział jako wolontariuszy / społeczników w tak ważnym procesie dla miasta.

Czy moja praca faktycznie warta jest oceny na „zero”?

Popatrzmy na to ze strony biznesowej. Zastanówmy się ile klient tj. magistrat musiałby zapłacić wynajętej przez siebie firmie, gdyby sam wpadł na pomysł, że da się w tym budynku zrobić coś dla mieszkańców. Sprowadźmy tę opowieść do liczb i etapów.

Etap I – Koncepcja Programowo-Przestrzenna

Na tym etapie pracy architektonicznej za sprawą zrywu Grupy Inicjatywnej Wyspa Słodowa 7 pracował na jej rzecz zespół składający się z 5 osób. Architektów oraz studentów architektury, pracujących na co dzień w kilku wrocławskich pracowniach projektowych, którzy przy wsparciu innych specjalistów w dziedzinie budownictwa stworzyli część architektoniczną zagospodarowania przestrzennego kamienicy i oficyny. Dodatkowo zespół przeanalizował i wybrał z ponad setki pomysłów przesłanych przez mieszkańców, realne funkcje, możliwe do „włożenia” w budynek, stworzył program przestrzenny.
Na realizację koncepcji składał się:

  • program przestrzenny,
  • inwentaryzacja budynku,
  • analiza materiałów historycznych,
  • analiza prawna,
  • analiza konstrukcyjna,
  • opracowanie materiałów architektonicznych (opis, rysunki, wizualizacje),
  • koordynacja specjalistów w dziedzinie budownictwa i kosztorysowania,
  • merytoryczna ocena przez osoby z odpowiednimi uprawnieniami do projektowania bez ograniczeń,
  • merytoryczne ocena przez osoby z uprawnieniami do projektowania bez ograniczeń w dziedzinie konserwacji,
  • opracowanie kosztorysu,
  • opracowanie audytu energetycznego,
  • konsultacje konstrukcyjne,
  • konsultacje szczegółowych prac budowlanych z inżynierami budownictwa i kierownikami budowy.

Była i jest to praca głównie popołudniami i po nocach, praca dodatkowa. Jest to wiele godzin przeprowadzonych rozmów, wiele godzin spędzonych przed ekranem komputera, wiele godzin na spotkaniach i wiele kartek zamazanych długopisem. Ten etap zakończył się na początku czerwca 2015. Był to termin składania koncepcji wyznaczony przez magistrat.

Pracę „taką” firma wynajęta przez magistrat wyceniłaby realnie na kwotę od 35.000 do 45.000 złotych.

Etap II – Zmiana Koncepcji Programowo Przestrzennej na dwuetapową

W procesie konsultacji w sierpniu 2015, po ujawnieniu przez Prezydenta kwoty przeznaczonej na remont (5 mln zł, uprzednio Prezydent wyceniał remont na 20 mln zł) Grupa WS7 opracowała zmianę koncepcji z jednoetapowej na koncepcję dwuetapową. Do wyboru miała być realizacja kamienicy lub oficyny, w zależności od realnych środków remontowych.

Tu zespół dwóch osób ponownie opracował na te potrzeby wewnętrzną koncepcję poprawy programu przestrzennego, założył nowe wytyczne remontu – w tym wypadku pozostawienie istniejącej klatki schodowej oraz ścian wewnętrznych. Propozycja ta została skonsultowana dodatkowo ze specjalistami w dziedzinie budownictwa oraz został zlecony kosztorys pokazujący możliwość realizacji remontu kamienicy w dwóch etapach, z założeniem możliwości działania od początku w jednej części budynku.
Prace te miały również pomóc w określeniu wytycznych dla magistratu, który z końcem sierpnia zmienił pomysł na realizację partycypacji, informując stronę społeczną o tym, że z ogółu mieszkańców uczestniczących w konsultacjach, tylko kilka wybranych przez magistrat grup będzie miało wpływ na wygląd i program budynku.

Wycena powyższej pracy to kwota od 10.000 do 15.000 złotych.

Etap III – Konsultacje programowe i architektoniczne, tworzenie PFU

Ten etap to już ścisła współpraca i „dialog” z miastem, urzędnikami, projektantami wybranymi przez Zarząd Inwestycji Miejskich (ZIM) oraz mieszkańcami. Na tym etapie Miasto wymagało od nas tj. mieszkańców sformalizowania się w jeden twór np. Stowarzyszenie oraz dostarczenia wytycznych funkcjonalno – przestrzennych (Program Funkcjonalno-Użytkowy). Zgodnie z życzeniem magistratu, Grupa Inicjatywna stowarzyszyła się i porozumiała m.in. z grupą Nowa Słodowa, co zaowocowało poszerzeniem grona architektów pracujących nad jedną wizją o kolejne osoby.

Wspólnie przygotowywane przez nas dokumenty i spotkania w ZIM, miały pozwolić firmie architektonicznej wybranej w procesie zapytania ofertowego jaki przeprowadził ZIM (swoją drogą nie informując o tym strony społecznej) na sprawne i zgodne z oczekiwaniami projektowanie.
Praca specjalistów i architektów na tym etapie polegała na przygotowaniu wytycznych projektowych dla tworzonego „Laboratorium Partycypacji”, dokumentów pozwalających wybrać projektantom drogę do projektowania wybranej koncepcji dla budynku.

Wytyczne przekazane do UM i ZIM wyszczególniały prace remontowe architektoniczne, konstrukcyjne, instalacyjne w tym wodno-kanalizacyjne, sanitarne, wentylacji mechanicznej oraz elektryczne.
Kolejnymi etapami był szereg spotkań z projektantami i urzędnikami, podczas których prace remontowe były rozszerzane i uszczegóławiane. Łącznie strona społeczna opracowała:

  • 91 uwag projektowych, które miały pomóc w sprawnym projektowaniu,
  • schematy funkcjonalne,
  • opisy i analizy przedstawionych koncepcji pod względem architektonicznym, konstrukcyjnym i remontowym,
  • standardy wykończenia wnętrz,
  • opis określający elementy zabytkowe do pozostawienia, etc.

Wycena powyżej pracy to kwota od 12.000 do 20.000 złotych.

Etap IV – „Para – konkurs”

Ten etap jest najmniej przyjemny w całej mojej i innych pracy, bo znów strona społeczna została postawiona na baczność, w tym architekci. Zostali poinformowani o kolejnych warunkach jakie wymyślił magistrat. To zdewaluowało cały poprzedni wolontaryjny, architektoniczny wkład mojej pracy, gdyż w momencie ogłoszenia „para – konkursu” praca nad projektem się nie zakończyła, a jednocześnie nie jest mi wiadome co magistrat ma zamiar zrobić w kamienicy.
W tym etapie prace architektoniczne jakie zostały wykonane to:

  • opis i rysunki architektoniczne aranżacji wnętrz,
  • opis wytycznych kosztorysowych wykończenia powierzchni,
  • kosztorys wykończenia i wyposażenia wnętrz w tym prace instalacyjne (wodno-kanalizacyjne, sanitarne, wentylacyjne, elektryczne),
  • konsultacje remontowo – budowlane u specjalistów z zakrsu inżynierii budownictwa i kierowania robót.

Ten etap to koszt pracy od 10.000 do 15.000 złotych.

Podsumowując wyliczenia (oparte o doświadczenie osób pracujących w branży od wielu lat), łączna kwota, jaką magistrat musiałby zapłacić wynajętej przez siebie firmie do przeprowadzenia konsultacji społecznych (za których „koordynację” co miesiąc pobierały wynagrodzenie osoby pracujące w urzędzie miejskim) to od 67.000 do 95.000 zł.

Według Bartłomieja Świerczewskiego, szefa komisji oceniającej m.in. „wkład rzeczowy i osobowy, w tym świadczenia wolontariuszy i praca społeczna członków organizacji” te i inne nasze prace prowadzone od półtora roku warte były ZERO punktów. 

CYFRY POKAZUJĄ, ŻE WOLONTARIAT SIĘ NIE OPŁACA.

Cały czas jaki poświęciłam wraz zespołem, specjalistami z różnych dziedzin, w innym miejscu w innych warunkach przy normalnym zleceniu projektowym, dałby realny zarobek za poświęcony czas i wiedzę. A co z pracą innych, którzy zostali ocenieni tak nisko? Co z pracą pozostałych osób w zespole, który się stworzył samoistnie? Koszty wymienione powyżej to tylko sama praca około-architektoniczna, a co z pracą grafików, copywriterów, „myślicieli” od zagospodarowania programowego i prawnego, czy też osób które organizowały venty, kampanie, poświęcały swój czas na godziny konsultacji i debat? Pomimo znajomości warunków pracy wolontaryjnej, na jakie się świadomie zdecydowałam, nie zgadzam się na „ZERO”, które dostałam za wkład w partycypację społeczną Wrocławia.

mgr. inż. ach. Karolina Bielak, Stowarzyszenie Wyspa Słodowa 7

Projektowanie na wolontariacie – praca zero warta? Mówimy: „sprawdzam”
4.33 na podstawie 12 głosów

O Autorze

Grupa Inicjatywna Wyspa Słodowa 7

Grupa Inicjatywna Wyspa Słodowa 7

Jesteśmy gronem społeczników, artystów, animatorów kultury, dziennikarzy, wrocławian. Łączy nas Wrocław oraz wizja otwartej Wyspy Słodowej. Pragniemy, aby w kamienicy Wyspa Słodowa 7 powstało autonomiczne centrum społeczno-kulturalne. Chcemy o tym pisać i o aktywizacji społecznej.