Miasto Miejsca

Miasto pomoże mieszkańcom ul. Mosiężnej

Blogi Wrocław
Piotr Paś
Autor: Piotr Paś
Chciałbym, aby pomoc rozumieć właściwie – jako ważne wsparcie od tego, który może, dla tego, który jest w potrzebie, jako obowiązek społeczności wobec jednostki.

Na żywioły i anomalia pogodowe nie mamy wpływu, pozostaje nam więc radzić sobie najlepiej, jak się da, ze skutkami niszczących sił wiatru i nawałnic. Te, które nawiedziły Wrocław w połowie lipca, poczyniły mnóstwo szkód w całej miejskiej tkance i infrastrukturze. W pierwszej reakcji po przejściu żywiołu zawsze i każdemu chodzi przede wszystkim o bezpieczeństwo człowieka, a zaraz potem o w miarę szybkie przywrócenie normalnych warunków życia. Gospodarz wielkiego miasta, takiego jak Wrocław, musi przede wszystkim zadbać o powrót do normalności całego miejskiego organizmu, który pozwala funkcjonować kilkusettysięcznej społeczności, musi zatroszczyć się o setki zniszczonych miejsc, dróg, terenów i obiektów służących wszystkim mieszkańcom.

Ten potężny obowiązek gospodarza nie odebrał nam jednak wrażliwości na jednostkową potrzebę – w skali miejskich zniszczeń niewielką, lecz ogromną i najważniejszą dla kilku wrocławskich rodzin, którym wichura dosłownie zerwała dachy domów. Gotowość wsparcia i niesienia pomocy mieszkańcom pięciu budynków przy ul. Mosiężnej miasto zadeklarowało natychmiast po nawałnicy. Choć budynki należą do wspólnot mieszkaniowych (a gmina ma w nich minimalny udział) w obliczu zniszczeń, które dotkliwie doświadczyły ludzi, po prostu, bez zbędnych pytań przystąpiliśmy do pomocy. To gmina zabezpieczyła uszkodzone fragmenty budynku, wywiozła gruz ze zniszczonych kominów, ścian i dachu, znalazła firmy budowlane (choć wierzcie mi, w szczycie sezonu budowlanego graniczy to z cudem), wreszcie zamówiła i zleciła wykonanie uszkodzonej więźby dachowej. Nie wspominając o niezbędnych, wymaganych prawem obmiarach, ocenach bezpieczeństwa, szacunkach technicznych i kosztorysach. Nie oglądając się na zarządcę (a do jego obowiązków należy wszystko, o czym piszę), lecz ważąc konieczność szybkiej pomocy ludziom – wrocławianom, to właśnie my zabezpieczyliśmy pieniądze niezbędne do rozpoczęcia wszelkich prac naprawczych.

Przykro mi, gdy muszę w tej historii odpierać niezrozumiałe dla mnie i ze wszech miar niesprawiedliwe pretensje wobec gminy. Niespecjalnie wierzyłem dotychczas, że niesienie pomocy i najlepsza wola wsparcia potrzebujących może się odwrócić przeciwko pomagającym. I nadal – mimo wszystko – będę twierdził, że pomoc, zwłaszcza w walce z żywiołem, zawsze warto nieść, że wsparcie w poczuciu solidarności – zwłaszcza w obliczu nieoczekiwanych zdarzeń – jest szanowana i doceniana. Za to baczniej będę zwracał uwagę na to, by pomoc rozumieć właściwie – jako ważne wsparcie od tego, który może, dla tego, który jest w potrzebie, jako obowiązek społeczności wobec jednostki. A nie jako wyręczanie z faktycznego obowiązku tych, którzy powinni pozostać w jego poczuciu.

Tekst powstał jako odpowiedź do materiału zamieszczonego w Gazecie Wyborczej Wrocław. „Gazeta” odmówiła opublikowania wyjaśnień na swoich stronach, jak również w internecie. Nie podała przyczyny. Dlatego publikuję ją na blogi.wroclaw.pl

Miasto pomoże mieszkańcom ul. Mosiężnej
4.72 na podstawie 25 głosów

O Autorze

Piotr Paś

Piotr Paś

Mam 44 lata. Żonaty, dwie córki, dwa psy buldogi francuskie. Mieszkam we Wrocławiu. Absolwent Politechniki Wrocławskiej - Wydział Budownictwa Lądowego i Wodnego. W ZZK od 2006 roku, od czerwca 2007 na stanowisku Dyrektora Naczelnego. Zainteresowania: przede wszystkim dobra literatura, sport w każdej postaci oraz muzyka , w której dominują gitary