Media i Promocja Miasto Przedsiębiorczość

Zakazane słowa: „innowacja”

business-561388_1280

Wśród licznych trudności, jakie nastręcza niedostatecznie zrozumiany problem innowacji, jedna wychodzi na plan pierwszy: język. Jest to trudność pierwsza, bo w przypadku miejskiej polityki poprzedza trudności związane z działaniem.

Kiedy w 2010 roku rozpoczynaliśmy we Wrocławskim Centrum Akademickim pilotaż późniejszej platformy „Mozart”, po raz pierwszy zetknąłem się ze zjawiskiem, o którym mowa (http://wca.wroc.pl/Zielonytransfer/strona/o-projekcie). Ujmując rzecz w dużym skrócie, po przejrzeniu wniosków parnterstw ubiegających się o wsparcie działalności innowacyjnej, miałem nieodparte wrażenie, że rozmawiamy z dwiema dużymi i odrębnymi grupami.

Po pierwsze, byli ci, których opisy projektów korzystały z obfitości terminów, jakie zawiera w sobie dowolny dokument strategiczny polityki regionalnej UE: „włączenie”, „innowacje”, „kluczowym elementem”, „spójność społeczna”. Po drugie zaś i ci, którzy opisy tworzyli w oparciu o własne terminy, często z trudem.

Zatem wiedzieliśmy na pewno: jedni znają żargon opisu. Drudzy nie. Ale co z tego wynika dla sprawy „innowacji”? Czy żonglując terminami ci pierwsi opisują coś, co znają z pierwszej ręki, czy z literatury? A ci drudzy? Co sądzić o ich lapidarnych a czasem niezgrabnych opisach? Czy nieporadność komunikacyjna nie jest często wynikiem orientacji na działanie, czy nie jest cechą tych, którzy „literatury tematu” nie potrzebują, bo znają temat z „życia”? Nicholas Nassim Taleb* ciekawie opowiadał o swoim odkryciu: bogaci maklerzy to często bardzo prości ludzie; nie potrafią zwerbalizować tego, co robią. A zarabiają duże pieniądze.

Przygotowując się do pierwszego konkursu platformy„Mozart” (http://www.wca.wroc.pl/artykuly/1086/Mozart-w-mediach/) wprowadziliśmy w WCA na stałe podstawowe rozstrzygnięcia pojęciowe. Nie mówimy o innowacjach, ale nowych produktach i usługach (z dopuszczeniem rozwiązań zarządczych). Innowacyjność rozumiemy kontekstualnie, na różnych poziomach. Szanse na „innowacyjną” jakość wiążemy często wprost z dorobkiem aplikujących – rzutując wiarygodność dowiedzioną na potencjalną. Model działa do dziś i jest ciągle ulepszany przez zaprawiony w bojach zespół WCA.

Ale dlaczego nagle przyszło nam rozprawiać się z tematem innowacji? Czy historia aż tak przyspieszyła w roku 2010? Otóż przyspieszyła bez wątpienia, ale powód bezpośredni był prostszy. Innowacje stały się przedmiotem debaty i technicznych ustaleń między pracownikami merytorycznymi, prawnikami i księgowymi, bo są finansowane za publiczne pieniądze, najczęściej (a dla niektórych: domyślnie) unijne. Rzeczywistość innowacji istniała zawsze. Ale stosunkowo niedawno wymyślono, że jest to ważne zadanie państwa — a co za tym idzie — sprawa państwowej kasy.

Trudność języka w innowacjach jest trudnością pierwszą nie dlatego, że taka jest natura innowacji, ale dlatego, że takiego politycznego wyboru dokonaliśmy de facto. Aby coś finansować z kasy publicznej, musimy być w stanie dobrze opisać, co robimy; musimy zdać sprawę z naszej intuicji, naszych planów i naszych rozstrzygnięć.

Różnica między „innowacjami” a „nowatorskimi produktami” lub „usługami” jest istotna. To różnica między kategorią „obszaru” a „obiektu”; „domeny” i „gatunku”. Prawie żaden z uczestników publicznych debat nie proponuje „wspierania społeczeństwa” dlatego, że byłoby to niepoważne. Kategorie społecznych interakcji mozolnie urabiane przez dziewiętnastowiecznych pionierów socjologii pozostają w obiegu, oczywiście nie bez zmian, do dziś. „Społeczeństwo” to pojęciowa domena a domen się nie „wspiera”. Wyodrębnia się z nich mniejsze sprawy, po to by je traktować odpowiednio do politycznego credo lub wiedzy. Ale aby w odpowiedzi na rzeczywistość działać rzeczywiście.

Tymczasem, „wspierać innowacje” chce dziesięć lat po uruchomieniu w Polsce pakietu unijnych programów wspierających ten obszar wielu śmiałków. To chlubna intencja dla Wrocławia. Ale pomija jeden etap w pracy na rzecz naszej społeczności – językowy sens naszych wymyślonych postulatów.

* Taleb, Nicholas Nassim. 2012. Antifragile: Things That Gain from Disorder. New York: Random House.

Zakazane słowa: „innowacja”
4.56 na podstawie 9 głosów

O Autorze

Maciej Litwin

Od lutego 2015 pracownik naukowy Uniwersytetu Wrocławskiego. Wcześniej -- współtwórca i pierwszy menedżer Wrocławskiego Centrum Akademickiego (2008-2015). Architekt miejskiej platformy współpracy naukowo-biznesowej „Mozart”. Koordynator regionalny przeglądu szkolnictwa wyższego w rozwoju Wrocławia realizowanego przez OECD w latach 2011-2013. Na Uniwersytecie Wrocławskim prowadzi badania nad mechanizmami ludzkiego myślenia ujawniającymi się w języku (przekład) i pracuje ze studentami filologii angielskiej jako wykładowca. Wspiera analitycznie rozwiązania polityki miejskiej związane ze szkolnictwem wyższym i innowacjami. Z pasją angażuje się w edukację dzieci i dorosłych.